Odszedł Stefan Arendarczyk

Wczoraj tuż po zakończeniu Rajdu Renifera dotarła do nas smutna wiadomość. W piątek (12 grudnia) w wyniku straszliwej choroby odszedł nasz serdeczny przyjaciel, Stefan Arendarczyk. Pana Stefana zapewne kojarzycie również z udziału w naszych imprezach, a nawet ze współorganizacji części z nich.
My będziemy go przede wszystkim pamiętać jako wyjątkowo dobrego człowieka o ogromnej klasie. Nigdy nie odmówił nam pomocy, a sam często krygował się po nią sięgać. Był to prawdziwy fascynat motoryzacji i wszystkiego, co z nią się kojarzyło.
 
Będziemy pamiętać każde wspólne spotkanie, każde odwiedziny w prowadzonym przez niego muzeum. Zawsze częstował nas wtedy kawą lub herbatą podaną w szklankach, które włożone był w tak pasujące do atmosfery koszyczki. Będziemy pamiętać samochody, które własnoręcznie restaurował i był szalenie wdzięczny za każdą pomoc, telefon czy po prostu wyraz podziwu. Będziemy pamiętać jego anegdotki przygotowane praktycznie na każdą okazję. Będziemy też pamiętać jego żarciki, z manekinem ubranym w sukienkę wkładanym pod samochody na szczycie. Zszokowanym widokiem tłumaczył, że to jego żona, która postanowiła pomóc mu przy samochodzie.
Będziemy też pamiętać, że zawsze mogliśmy liczyć na jego dobre słowo i wsparcie.
 
Wszystkim bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia i wsparcia.
 
Uroczystości pogrzebowe odbędą się we wtorek (17 grudnia) o godz. 11 w kościele pw. św. Anny w Zabrzu.

Dodaj komentarz